Callistopeia- miot po Kaju. 24.03.2012, Czechy

24 marca w czeskiej hodowli Callistopeia urodziło się 6 szczeniąt po naszym groenendael'u Kaju Donum Cordis. Miocik składa się z 3 piesków i 3 suczek, wszystkie w kolorze czarnym. Chętnych zapraszmy do kontaktu:)
Zdjęcia można znaleźć tutaj.
MŁ
Kaj ojcem :) 23.03.2012, Czechy

Pod koniec marca, w Czeskiej hodowli urodzą się pierwsze szczenięta po Kaju (klik). Matką jest piekna i utytuowana terwiczka s.INT.CH. ULKAINE UNIQUE z Kovarny (klik). Szczenięta będą czarne. Oboje rodzice są zdrowi- mieli przebadane oczy, biodra, nie chorują na padaczkę. Zainteresowanych zapraszam go kontaktu:) Więcej informacji podam gdy maleństwa się urodzą.
MŁ
Ranking Sportowy Obedience OB 2011

Chchiałabym z dumą oznajmić, że Kaj uzyskał w 2011 roku ze wszystkich starów na zawodach obedience 1580 pkt, co dało mu pierwsze miejsce w Rankingu Sportowym Owczarków Belgijskich! <klik>
MŁ
Kursy agility, marzec-kwiecień 2012

Otwieramy nabór na wiosenne kursy agility! Wszelkie niezbędne informacje znajdują się w zakładce agility. Zapraszamy :D
MŁ, TJ
Zimowy obóz agility. 23-28.01.2012, Kierzbuń

DOG CHOW AGILITY CLUB zorganizował pierwszy w Polsce Zimowy Obóz Agility:) Tomek i Nina, mimo mrozu sięgającego chwilami 15 stopni poniżej zera, dzielnie prowadzili treningi dla 25 osób i ich psów. Wieczorem, po treningu klubowym zasiadaliśmy przy kominku, delektując się gorącą ...herbatą;)
Jeśli ktoś miał chęć ( i siłę!), mógł w przerwach wybrać się z panem Andrzejem do lasu na konną przejażdzkę. Chętnie z tej opcji skorzystałam aby Zuko mógł przy Kaju uczyć się wspólnych ludzko-psio-końskich wypraw:)
Tutaj można znaleźć filmik treningów uczestników <kilk> oraz filmik Zuko <klik>.
Zapraszamy za rok!
MŁ
18-19.01.2012, Kurs Instruktorski Canid, Lanckorona
Niezmiernie miło nam jest poinformować, że będziemy z Tomkiem prowadzić warsztaty obedience (ja) i agility (Tomek) na Kursie Instruktorskim II w Centrum Kynologicznym Canid. Szkołę założyła w Krakowie Ewelina Włodarczyk (mgr psychologii, zoopsycholog, behawiorsyta). Więcej informacji o kursie można znaleźć tutaj.
MŁ
Lola- pierwszy start na zawodach obedience. 14.01.2012 Kalisz
Nareszcie wystartowałam z Lolą! Debiut okazał się niezwykle udany. Lola zrobiła wszystko w bardzo pięknym stylu. Najbardziej podobało mi się to, że pracowała tak jak na treningu- szybko, w pełnym skupieniu i z podrygującym ogonkiem w górze:) Kto zna Lolę ten wie, jak ciężko wydobyć z niej jakiekolwiek emocje. Teraz, pełne zapału, przygotowujemy się do nowej, obediencowej "jedynki".
MŁ
Szkolenie i opieka nad owczarkiem środkowoazjatyckim, Warszawa 2011-2012r
W grudniu Animag opiekował się owczarkiem środkowoazjatyckim Nadirem podczas zagranicznego wyjazdu jego właścicieli i ich najbliższej rodziny. Uzgodniony z właścicielami model opieki był efektywnym połączeniem codziennego zajmowania się psem, treningu i szkolenia oraz obserwacji zachowań w różnych sytuacjach. Była to więc także znakomita okazja poznania Nadira w jego miejscu zamieszkania. Pozwoliło to następnie określić wraz z właścicielami program długotrwałego rozwoju, treningu i szkolenia najlepiej dopasowanego do oczekiwań właścicieli, jak też potrzeb psa. Na załączonym filmiku można zobaczyć jak spędzał czas Nadir. Więcej tutaj <klik> Zapraszamy:)
MŁ
Pierwszy filmik Zuko!

"Zobaczcie nas 2011" film o psach przewodnikach, Warszawa
O projekcie "Zobaczcie nas 2011" (ze strony www Fundacji Vis Maior- klik)
Adresatami działań tego projektu jest szeroka grupa odbiorców, w szczególności dzieci i młodzież szkolna, studenci kierunków pedagogicznych i pokrewnych, kadra placówek oświatowych, poradni, ośrodków wsparcia, pracownicy instytucji publicznych, prywatnych sektora NGO, którzy w swojej pracy mają okazję coraz częściej mieć kontakt z osobami niewidomymi i słabowidzącymi. Nasze działania będą dostępne dla wszystkich zainteresowanych podejmowaną tematyką (zwłaszcza poprzez platformę internetową, konferencję i kampanię informacyjną).
Stale rosnąca aktywność społeczna i zawodowa niewidomych i słabowidzących sprawia, że ich obecność jest coraz bardziej widoczna. Niestety wiedza społeczeństwa na temat tego typu dysfunkcji oraz możliwość dostępu do usług, produktów, stanowisk pracy, awansu zawodowego i ofert licznych instytucji nie idą w parze ze wzrostem aktywności tej grupy niepełnosprawnych.
Projekt "Zobaczcie nas 2011" to kontynuacja działań Fundacji na rzecz promowania czynnego i równego udziału niepełnosprawnych wzrokowo w różnych dziedzinach życia - społecznej, obywatelskiej, zawodowej, edukacyjnej, kulturalnej lub sportowej. Nasz projekt ukaże w sposób dostępny i praktyczny sposoby funkcjonowania osób niewidomych i słabowidzących, ich kompetencje i potencjał. Tym samym będziemy wpływać na kształtowanie pozytywnych postaw, otwartości i przychylności, pośród sprawnej części społeczeństwa. Przekażemy rzetelną i praktyczną wiedzę i umiejętności, by brak elementarnych informacji na temat niewidomych przestał być przeszkodą w ich rozwoju. Pragniemy unaocznić uczestnikom projektu, jak jest odbierany świat przez osoby niewidome i słabowidzące oraz wskazać proste sposoby na skuteczną integrację i współpracę.
W projekcie zostaną uwzględnione następujące działania:
1. Przeprowadzenie 500 lekcji na temat funkcjonowania osób z dysfunkcją wzroku oraz pracy psa przewodnika.
2. Przeprowadzenie kampanii informacyjnej "Zobaczcie nas", dotyczącej rozwiązań prawnych
przysługujących osobom niewidomym i słabowidzącym oraz podnoszącej świadomość społeczną o funkcjonowaniu i aktywności takich osób.
3. Zorganizowanie konferencji dotyczącej aktywizacji osób niewidomych i słabowidzących oraz wolontariatu z osobami niepełnosprawnymi wzrokowo "Wiele potrafię bezwzrokowo".
4. Rozbudowa portalu internetowego, który promuje aktywność osób z dysfunkcją wzroku oraz współpracę ludzi niewidomych z psem przewodnikiem.
Udostępnianie bezpośrednich doświadczeń w kontakcie z osobą niepełnosprawną wzrokowo, możliwość wykonywania prostych czynności bez użycia wzroku, poznanie sposobów codziennego funkcjonowania niewidomych i słabowidzących, poznanie ich możliwości i praw, pozwala na budowanie lepszej integracji społeczeństwa, wspólnej egzystencji i współpracy.
18.11.2011 Sympozjum "Mechanizmy zachowań zwierząt", Wrocław

Niezwykle miło było wrócić w mury mojej dawnej uczelni. A okazja była niemała. Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu zorganizował bowiem sympozjum pt „Mechanizmy zachowań zwierząt oraz możliwości ich modelowania”. Wykłady jakie wysłuchałam to:
„Podstawowe mechanizmy regulujące zachowanie się zwierząt domowych” prof. Ewa Godzińska
„Zastosowanie feromonów w utrzymaniu dobrostanu zwierząt” prof. Patrick Pageat (Francja)
„Oddawanie moczu i znaczenie terenu u kotów” lek. Wet. Agnieszka Janeczek
„Ocena zagrożeń ze strony psa” lek. Wet. Joanna Iracka
„Przydatność preparatu Suprelorin w modelowaniu zachowań u zwierząt”
„Mechanizm uzależnienia od emocji ulgi jako czynniki wzmacniający zachowania agresywne- analiza przypadku” mgr Andrzej Kłosiński
„Różnicowanie zaburzeń behawioralnych i neurologicznych u zwierząt” dr Marcin Wrzosek
To były niezwykle ciekawe wykłady - bardzo dużo praktycznych rad, cennych informacji nierzadko uzupełnionych filmikami i zdjęciami. Każdy uczestnik dostał siatkę z materiałami, ulotkami informacyjnymi.
Miło było też się zobaczyć z przyjaciółmi - i tu dziękuję Roksanie Szuszkiewicz za gościnę a Aleksandrze Słyk-Przeździeckiej za bardzo miłą podróż:) Do Wrocławia zawsze miło wracam.
MŁ
16.11.2011 Pierwszy dyplom Zuko. Warszawa

Pisałam już o tym, że Gutek swoją emeryturę spędza ze mną na edukacji dzieci z warszawskich szkół. I dobrze się w tej roli sprawdza :) Nie przypuszczałam tylko, że nasz najmłodszy pies – 4,5 miesięczny kelpiak Zuko będzie radził sobie równie dobrze! Doceniły go dzieci i wychowawcy z jednej z odwiedzanych przez nas szkół, i podarowały dyplom wraz z bawełnianym sznurem. Było mi niezmiernie miło. Jestem pewna, że i Zuko też był zadowolony, bo do dziś obnosi się ze swoją pierwszą, uczciwie zapracowaną zabawką!
MŁ
12-13.11.2011 Seminarium "Poskromić dzikusa", Warszawa

„Poskromić dzikusa czyli uczenie spokojnego zachowania poprzez nagradzanie” to tytuł kolejnego seminarium na którym mieliśmy okazję być z Tomkiem w tym roku. Poprowadziła je Amber Batson - lekarz weterynarii - behawiorysta z Wielkiej Brytanii. Prelegentka omówiła bardzo szczegółowo czym jest pobudzenie/wyciszenie i od czego zależą, jak wygląda (jak rozpoznać) pobudzonego/wyciszonego psa, czynności jakie podejmuje pies w stanie pobudzenie/wyciszenia, jak pozycja ciała wpływa na pobudzenie. W niedzielę Amber omawiała techniki szkoleniowe, czyli jak unikać pobudzenia i stresu. Wykłady były wzbogacone nagraniami video oraz audio (wokalizacja u psów- rodzaje i natężenie).
MŁ
02.11.2011 Paraagility z Gutkiem, Warszawa

Pomysłodawcą treningów jest Fundacja "Przyjaciel", która promuje sporty kynologiczne m.in. agility i dogfriabee
również wśród osób niepełnosprawnych. Zawodnicy to podopieczni w wieku 25-50
lat Domu Pomocy Społecznej w Konstancinie ul. Potulickich 1.
W
2004 roku podopieczni DPS- u z Konstancina brali udział w pokazach paragility w
2004 roku w Warszawie w ramach Targów Zoomarket.
Trenig, który się odbył 02.11.2011 był pierwszym treningiem po 7 letniej przerwie.
Terenu
użyczył klub DogCampus (Joanna Fischer &Joanna Janiec).
Serdecznie dziękujemy! :)
Sponsorem
treningów jest firma PVG Polska Sp. z o.o.
Psy
biorące udział w treningu udostępnili wolontariusze i pracownicy Fundacji
Przyjaciel.
Katarzyna Mierzejewska
15.10.2011 Mistrzostwa Polski Obedience Owczarków Belgijskich, Zielona Góra
Mistrzostwa Polski Obedience Owczarków Belgijskich odbyły się w tym roku pod Zieloną Górą. To był najlepszy nasz start jaki mieliśmy do tej pory J Udało mi się bowiem przenieść zaangażowanie Kaja z treningów na zawody! Kaj został Mistrzem Polski Obedience „3” Owczarków Belgijskich. Chciałabym w tym miejscu podziękować Ani Marciniak za pomoc w dążeniu do Celu. Z polnej drogi na autostradę!
MŁ
08-09.10.2011 Seminarium agility, Kraków
We wrześniu zostaliśmy zaproszeni przez Magdalenę Śliwierską do Krakowa, aby poprowadzić seminarium agility. Kiedy Tomek ustawiał coraz bardziej wymyślne sekwencje hopkowe ja czuwałam nad odpowiednim motywowaniu psiaków. A w przerwach starałam się opiekować moim szczeniaczkiem Zuko, który zniósł te dwa dni bardzo dobrze. Przyzwyczajony już do klatki nie protestował, kiedy w niej zostawał. Dzięki czemu mogłam pomóc Tomkowi również w nadzorowaniu poszczególnych osób wykonujących podstawowe hopkowe ćwiczenia. Seminarium odbyło się na terenie Alteri. Pogoda dopisała :)
MŁ
05.09.2011 Dania

Tarrawangas Andy (Zuko) urodził się 10.07.2011 roku w Danii. Mama - Aussie Action's Red Kitty ze Szwecji pracuje w najwyższej klasie DcH, które łączy w sobie obedience i poszukiwanie przedmiotów i ludzi. Jej właścicielka - Annette Lunau - od 30 lat zajmuje się szkoleniem psów do sportu w duńskim klubie (DKK). Do niedawna hodowała i startowała z owczarkami niemieckimi, ale zdecydowała się na zdrowszą rasą jaką jest Australian Kelpie. Kiedy pojechałam do Annette po mojego wymarzonego szczeniaka mogłam się przekonać jak wspaniale pracuje ta rasa. Annette zaprezentowała mi trening obedience oraz najważniejsze elementy szukania przedmiotów i ludzi w lesie, w wyznaczonym kwadracie o boku 70m. Kitty pomimo długiej przerwy spowodowanej odchowaniem miotu była niesamowita! Annette porównywała, że elementy na które owczarki niemieckie potrzebowały około 6 miesięcy, Kitty pojęła w miesiąc!
Ojciec Zuko to sławny w świecie agility Tux (Cefeus Atlas) - czarny kelpiak, którego prędkość i zwinność zapiera dech w piersi klik
Szczeniaka pomogła mi wybrać Mette Bjorne- właścicielka Tuxa. Niebieski chłopak od początku zwracał na siebie uwagę bardzo dużą chęcią do zabawy. Z całej dziewiątki rodzeństwa jest on najbardziej podobny do swego ojca, co mnie bardzo cieszy :)
Tutaj można obejrzeć jego galerię.
MŁ
Podsumowanie sezonu 2011. Kaj Donum Cordis
Udało mi się złożyć filmik z sezonu 2011 ze startów w
najwyższych klasach agility i obedience. Można go obejrzeć tutaj. Zapraszam 
MŁ
02-04.09.2011 II Zlot "Donum Cordis", Krzeczkowo

Kolejny zlot belgowej rodzinki Donum Cordis odbył się w 2-4 września. Muszę dodać, że był to weekend bardzo pracowity :) Tomek rozstawiał agalitowe sekwencje, ja uczyłam ludzi elementów obedience. Gościem specjalnym był Stefan Sekulski- lekarz weterynarii i pozorant IPO, który w piątkowy wieczór omówił bardzo szczegółowo pierwszą pomoc, czyli co możemy zrobić aby zwiększyć szanse na przeżycie psa po wypadku. W sobotę natomiast każdy z psów mógł pogryźć szmatę, wałek, klin lub rękaw. Bardzo chętnie skorzystałam z okazji aby zobaczyć czy Kaj jeszcze pamięta obronę. Pamiętał. Okazało się, że „dorósł” i gryzł lepiej niż wtedy, gdy zdawaliśmy egzamin IPO1 :)
Jeśli ktoś myśli, że przynajmniej wieczorem nie było nic do roboty- ten się myli. Bowiem o szczególne atrakcje na tą porę dnia postarała się Roksana! Przy akompaniamencie muzyki, w świetle samochodowych reflektorów urządziła nam konkurs- tor przeszkód dla ludzi po piwie;)
W niedzielę urządziliśmy zawody obedience , które miałam przyjemność posędziować. Wszyscy zawodnicy reprezentowali bardzo wysoki poziom. Po zawodach, kto jeszcze miał siłę, mógł pobiegać pod czujnym okiem Tomka kolejne sekwencje agility, lub przyjść do mnie na konsultacje z obi.
Po niedzielnym obiedzie ciężko było nam się rozstawać… Nasz zlot „Donum Cordis” to bowiem wspaniałe psiaki, przyjaciele i rodzina, agility i obedience, dużo śmiechu i zabawy a wszystko to w pięknych lasach województwa lubuskiego…
MŁ
31.08-01.09.2011 Warsztaty dla osób niewidomych, Warszawa
Pod koniec sierpnia razem z Andrzejem Kłosińskim na prośbę PZN-u oceniliśmy 9 niewidomych osób. Pod lupę braliśmy posiadanie odpowiednich predyspozycji psycho-fizycznych do posiadania psa przewodnika. Podczas trzydniowej oceny, uczestnicy mieli wykłady teoretyczne z zakresu udomowienia psa, opieki nad nim, potrzeb i ich zaspokajaniu, teorii uczenia się, stresu, diety (Dorota Sumińska), szkolenia (Jerzy Przewięda) oraz zajęcia praktycznych (orientacja przestrzenna, poruszanie się z białą laską, motywowanie psa, poruszanie się razem z czworonogiem). Atmosfera była bardzo sympatyczna- zwłaszcza podczas wspólnych posiłków. Uczestnicy bardzo byli ciekawi psów i wciąż o nie wypytywali, głaskali je, zachęcali do kontaktu. Gutek (nasz kundelek), Fenka (samojedka Andrzeja) spisały się wspaniale, dostarczając wiele emocji wszystkim osobom będącym na kursie.
Możliwość uczestniczenia w tego typu zajęciach było dla mnie kolejnym, bardzo cennym doświadczeniem w pracy równocześnie z ludźmi, i zwierzętami.
MŁ
13-16.08.2011 Zawody agility, Pracowite Wakacje Psów ALPI
Sopot. Nie ma nic piękniejszego niż zawody agility nad naszym Bałtykiem:) Oboje z Tomkiem bardzo lubimy tam jeździć. Niestety, w tym roku te zawody, nie były do końca szczęśliwe dla Tomka i Loli. W pierwszy dzień- sobotę- Lola na ostatnim przebiegu, wchodząc w slalom, zdarła sobie część pazura… Zawinięta w opatrunek przesiedziała z Tomkiem całą niedzielę na „ławce rezerwowych”. Szkoda :(
Dla mnie natomiast te zawody były bardziej szczęśliwe- zwłaszcza ze względu na Jagnę i Kelta. Startowali w sobotę (PT) i niedzielę (obedience) po bardzo długiej przerwie. Oba starty były na bardzo wysokim poziomie! Jagna zajęła w obi 2gie miejsce z oceną doskonałą! To pierwsza „nóżka” (z dwóch) potrzebna aby móc startować w wyższej klasie. Wielkie gratulacje!
Co do moich osiągnięć to w sobotę w egzaminie A3 zajęłam z Gutkiem 3 lokatę (11psów), z Kajem w jumping open miejsce 2 (44psy) a w łącznej 7/44. Niedziela była jeszcze lepsza ponieważ z Gutkiem w A3 zajęliśmy lokatę 1 :) Jumping i agility poszły nam również dobrze, co w łącznej dało nam miejsce 4 na 44 psy!
Po zawodach w Sopocie ruszyliśmy w dalszą drogę- Mazury bowiem czekały na nasz przyjazd. A raczej Alina, Piotr i ich „Pracowite Wakacje z Psem”, które cieszą się coraz większą popularnością. I zaiste były to bardzo pracowite 2 dni naszych wakacji:) Udało mi się nawet wstać przed 6 rano po to, aby z innymi uczestnikami obozu tropieniowego udać się na mazurskie pola i łąki, i pod czujnym okiem Marii Kuncewicz przypomnieć Kajowi stare, dobre czasy. Mój belg bardzo dobrze pamiętał do czego służy nos i na moim śladzie zapachowym zaznaczył (przyjmując pozycję „waruj”) moje oba buty! Ślad wypracował niezwykle szybko, pewnie, dokładnie za co zgarnęliśmy od Marii komplement: „Powinniście starować w zawodach!” :D
Kolejnym punktem w programie „naszych pracowitych wakacji w Alpi” było przybliżenie uczestnikom mojej, i Tomka, pracy z psami. Po ponad godzinnej historii naszego życia ;) przeszliśmy do praktyki. Tomek- pomagając Józefinie i Kyoko w treningu agility- przybliżył urlopowiczom ten sport. Każdy z uczestników miał też możliwość zobaczenia mojego treningu obedience z Kajem. Po przerwie zrobiliśmy również konsultacje obi- po kolei, z każdym chętnym, omawiałam ewentualne problemy i przedstawiałam swoje pomysły na rozwiązanie ich.
Bardzo dziękujemy Alinie i Piotrowi za możliwość podzielenia się wiedzą z uczestnikami „Pracowitych Wakacji z Psem” oraz Marii Kuncewicz za trening tropienia i wszystkie radyJ Dziękujemy również za przemiłe towarzystwo i możliwość spędzenia dwóch dni na pięknych Mazurach:)
MŁ
lipiec 2011. Przekazanie psa przewodnika, Warszawa

Ze strony Fundacji Pies Przewodnik ;-) :
„W końcu czerwca certyfikat psa przewodnika otrzymał Rasti, drugi Chesapeake Bay Retriever wyszkolony we współpracy z Fundacją „Vis Maior”, przez Pana Tomasza Jakubowskiego. Przekazaliśmy go Ewie Sawickiej, która mieszka i pracuje w Warszawie. Jak sama mówi, na ruchliwych ulicach Stolicy z psem czuje się pewniej i bezpieczniej niż z laską, a gdy w pełni zżyją się ze sobą, komfort poruszania będzie jeszcze większy.”
Rusty mieszkał z nami grubo ponad pół roku. Szkolenie pierwszego psa przewodnika było dla mnie największym wyzwaniem szkoleniowym z jakim miałem do tej pory do czynienia. Kosztowało wiele wysiłku i nie ma co ukrywać - stresu. Przyniosło olbrzymią satysfakcję i poczucie spełnienia. Codzienne treningi z wielkim rudzielcem były dla mnie porządną szkołą cierpliwości, i wytrwałości. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek przyłożył się bardziej do czegokolwiek, niż do szkolenia psa przewodnika. Odpowiedzialność to straszny ciężar. Ale do udźwignięcia ;-)
TJ
lipiec 2011. OBI Team, Warszawa

W lipcu zostałam trenerem klubu sportowego szkoły Dogadajcie się: „Obi team” w którego skład wchodzą: Piotr Wojtków z Lolkiem (stafik), Grzegorz Duda z Sambą (flat) i Rają (labek), Agnieszka Kaniewska z Neptunem i Hipem (labki), Aleksandrą Słyk z Yzzy (flat). Cieszę się, że razem możemy zgłębiać tajniki tak wspaniałego sportu jakim jest obedience :) Dzięki trenowaniu OBI Team’u staję się nie tylko coraz lepszym zawodnikiem, ale i trenerem obedience:) Zapraszam na stronkę grupy.
MŁ
9.07.2011 Dzień Otwarty COAPE w Warszawie

I Dzień Otwarty COAPE na warszawskim AWF-ie okazał się wielkim sukcesem – dopisała nawet pogoda, co nie było takie oczywiste! ;) Dzięki współpracy naszej szkoły z „Dogadajcie się!” Piotra Wojtków mieliśmy możliwość zaprezentowania ponad 100 osobom nie tylko, jak można szkolić psy, ale również jak nabyte w ten sposób umiejętności wykorzystać w życiu codziennym. Dzięki temu pies czuje się potrzebny, a my zyskujemy nieocenionego pomocnika, który potrafi na przykład podać klucze, znaleźć zgubioną (lub też nie ;)) monetę czy też wyrzucić papierki do kosza. Pies, z którym się ćwiczy, jest pewniejszy siebie, spokojniejszy i łatwiej z nim żyć. Na spacerze da się odwołać od znalezionych „smakołyków”, u lekarza weterynarii pozwoli się zbadać, a przy wizycie gości spokojnie pójdzie na swoje legowisko. Czworonogi znajdują wiele frajdy w uczeniu się, a później w prezentowaniu wyuczonych sztuczek. Im bardziej zabawne, tym lepsze!
Podczas Dnia Otwartego starliśmy się także przekazać widzom, jak możemy nagradzać psy – jedzeniem, piłeczkami, kontaktem socjalnym, przeciąganiem się sznurem. Konkursy, jakie przygotowaliśmy na ten dzień, miały pokazać, że ludziom także opłaca się z psem pracować. I to dosłownie, bo każdy z uczestników dostał od nas upominek, którego fundatorem była firma Purina.
Uczestnicy Dnia Otwartego mogli się również sporo dowiedzieć o agility – psim torze przeszkód. Dużą niespodzianką – ale jakże entuzjastycznie powitaną! – był konkurs z bieganiem na czas z naszym utytułowanym kundelkiem Gutkiem. :) Chętni ścigali się na kombinacji czterech hopek i tunelu. Emocje sięgały zenitu!
Po tak wyczerpującym poranku mogliśmy zrelaksować się i ochłodzić w jednej z sal AWF-u, gdzie Andrzej Kłosiński i Ewelina Włodarczyk wzięli pod lupę dwa niezwykle interesujące tematy: „Zwierzęta i ludzie - relacje, problemy, jak życie z nami wpływa na ich emocje i zachowania” oraz „Kim jest behawiorysta? Jak wygląda jego praca? Jak współpracuje z lekarzami weterynarii?”. Po wykładach uczestnicy mogli swobodnie porozmawiać z prowadzącymi na różne interesujące ich tematy – problemy z zachowaniem swoich psów, psie sporty i możliwości szkolenia w naszych szkołach.
Wszystkie psy potrzebują zajęć, wyzwań, stymulacji, dlatego mamy nadzieję, że dzięki I Dniu Otwartemu COAPE zdołaliśmy zarazić naszych gości pasją do pracy z własnym psem. Do przyszłego roku! :)
04.07.2011 ZIMOWY OBÓZ AGILITY
Chociaż dopiero czerwiec i przed nami obozy letnie, chcielibyśmy już teraz poinformować Was o obozie zimowym Mamy nadzieję, że tak wczesna informacja pozwoli Wam lepiej zaplanować sprawy urlopowe i finansowe.
Zapraszamy na ZIMOWY OBÓZ AGILITY dla początkujących, średniozaawansowanych i
zaawansowanych.
TERMIN:
22-28.01.2012 - 5
dni
Przyjazd i zakwaterowanie
22.01.2012 r - od kolacji
Wyjazd - 28.01.2012 r - po
śniadaniu
TRENINGI:
Trenujemy 5 pełnych dni, w grupach 5 - 6 osobowych.
Każda grupa - 3 godzinne treningi dziennie. Treningi będą odbywać się na hali
końskiej.
INSTRUKTORZY:
Nina Bekasiewicz i
Tomek Jakubowski
MIEJSCE:
Stadnina Koni
Kierzbuń na Mazurach
www.kierzbun.pl
ZAKWATEROWANIE:
pokoje 2/3/4/5
osobowe. W każdym pokoju jest łazienka z prysznicem, toaleta.
KOSZT OBOZU - 1200 zł
W cenę wliczone jest:
nocleg, wyżywienie - 3 posiłki, treningi na hali.
Drugi trenujący pies tego
samego przewodnika - 400 zł.
Zgłoszenia proszę przesyłać
na adres n.bekasiewicz@przyjaciel.pl
Imię i nazwisko
przewodnika:
Imię, wiek, wzrost i rasa
psa:
Stopień zaawansowania psa:
Adres e-mail:
Tel. kontaktowy:
Po otrzymaniu maila
organizatorzy prześlą informację dotyczącą dokonania formalności.
O przyjęciu na obóz
decyduje kolejność zgłoszeń.
Maksymalna ilość psów
trenujących - 30.
TJ
29.06.2011 Warsztaty pasterskie z Sergem van der Zweep
Zrzuciwszy wszystkie domowo-psie obowiązki na barki Leny, pojechałem do Pastuszkowa Oli i Piotrka Rosiak (www.pastuszkowo.pl) na moje pierwsze pasterskie seminarium. Od niedawna stawiamy z Lolą pierwsze nieporadne kroki w tej dziedzinie, zobaczymy, dokąd nas doprowadzą ;-). Tymczasem mam zamiar grzebać w temacie, rozkminiać, dowiadywać się i obserwować. I taki właśnie niecny cel mi przyświecał na tych warsztatach.
Galeria zdjęć z warsztatów na stronie hodowli bc Magdaleny Michalskiej
TJ
26.06.2011 Zawody "Mój pies", Białystok

W niedzielę budzik był dla nas bezlitosny – kazał nam wstawać o 5:30. A to dlatego, że na godzinę 9 mieliśmy się stawić w Białymstoku na zawodach agility, gdzie ja debiutowałem w roli sędziego, a Magda - w roli przewodniczki Loli (przebieg agility) :) Ciężko zaliczyć nam oba debiuty do super udanych, niemniej mając w pamięci, że nie od razu Kraków zbudowano, zamiast rozpamiętywać to co nam nie wyszło, pracujemy nad tym, żeby kolejnym razem było jeszcze lepiej :)
Torki, które ustawiłem zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych do łatwych nie należały, trup ścielił się gęsto. Dobrze, że spełniam się w zupełności jako zawodnik i trener, bo kariery jako sędzia raczej bym nie zrobił… ciężko wrzucić moje pomysły na parkury do kategorii „user friendly” ;-).
Mimo, że starałem się jak mogłem, popełniłem sporo „debiutanckich” błędów – czasem na korzyść, czasem na niekorzyść zawodników. Tu i ówdzie nie policzyłem skoczonej strefki, źle się ustawiałem na torze i niemal wchodziłem w drogę zawodnikom. Z konsekwentnym i spójnym sędziowaniem odmów i błędów też miałem w kilku przypadkach problemy. Ale dość już biczowania się po plecach ;-).
Przejdźmy do konkretów – w kategorii Large zawody wygrał/a … a któżby inny niż narzeczona sędziego ?!?!? :) Magda z Kajem ewidentnie mieli swój dzień – serce mi waliło jak młot, gdy patrzyłem jak Magda biega po moich torkach z naszymi dzieciakami, i przyznam się bez bicia, że tej zawodniczce życzyłem jak najlepiej :-p. O Gutku potrafię pisać tylko w samych superlatywach, więc tutaj nie napiszę o nim nic… ;-). Z Lolą Magda do tej pory biegała na treningach zaledwie 4 razy, więc nie spodziewaliśmy się, że będzie z górki. Lena mogła się przekonać jak mały błąd w prowadzeniu tak szybkiego i reaktywnego psa może bardzo wiele kosztować. A dla Kajugi (i Mamusi) ogromne brawa – tylko jedna zrzucona tyczka, wszystkie strefy zaliczone, eleganckie ciasne skręty i bardzo przyzwoite tempo. W sumie za wszystkie lokaty w końcowej klasyfikacji ugrali 44 punkty, wyprzedzając z dużym zapasem doświadczoną, obytą na mistrzostwach świata, litewską zawodniczkę Vilmę Strazdiene, z bc Dżają. Na tym zakończę, co by za dużo nie urośli.
Link do strony zawodów, gdzie znajdziecie pełne wyniki
TJ
15.06.2011 Gutek pomału szykuje się na emeryturę!
Nasz senior ma już około 11 lat. „Około” ponieważ trudno dokładnie to oszacować. Gutek 7 lat temu został wzięty ze schroniska i nikt nie zna jego przeszłości. Natomiast znamy jego przyszłość! Po wielu latach wspaniałych startów w obedience i agility Gutek odnalazł się w edukacji dzieci oraz osób niepełnosprawnych umysłowo. Dzięki uprzejmości Fundacji „Przyjaciel” Niny Bekasiewicz mamy z Gutkiem przyjemność uczestniczyć w programie zatytułowanym „Lekcja na czterech łapach”. Lekcje skierowane są do dzieci klas „1-3” Tematem przewodnim są psie potrzeby. Gutek uczy więc dzieci czy i jak można psa pogłaskać, jak można mu podać smakołyk, jak pielęgnować, karmić, wyprowadzać, uczyć komend, czy wreszcie sprzątać na spacerachJ Osoby niepełnosprawne umysłowo mogą natomiast spróbować swoich sił w bieganiu kilku przeszkód agility z najbardziej utytułowanym kundelkiem Polski!
MŁ
10.06.2011 Terapia i trening agresywnego psa Atosa

W zimie 2010 roku zgłosiła się do mnie fundacja "Szansa - Na Pomoc Goldenom!", abym pomogła w ustaleniu przyczyn agresji u świeżo adoptowanego psa. Atos to 5 letni, kastrowany pies w typie goldena. Ma dużą wadę wzroku. Dom zmieniał już kilkakrotnie. Teraz, dzięki fundacji oraz ludziom z wielkim sercem, którzy zdecydowali się zaadoptować psiaka z wadą wzroku i w średnim już wieku - ma szanse w końcu dożyć spokojnej starości.
Postawa Pani Moniki - nowej właścicieli Atosa - zaimponowała mi. Mimo początkowych problemów z zachowaniem postanowiła Atosowi dać szansę i poprzez fundację skontaktowała się ze mną. Przez kilka naszych spotkań pilnie słuchała, angażowała w ćwiczenia również męża, wykazując duże wyczucie, cierpliwość, zrozumienie, a przede wszystkim serce dla potrzebującego zwierzaka. Dzięki zaangażowaniu całej rodziny udało się Atosa wyciszyć, uspokoić - dzięki czemu żyją teraz zgodnie i szczęśliwie :-)
Fundacja Szansa- Na Pomoc Goldenom!
MŁ
31.05.2011 Wywiad we Wrocławiu
Dodaliśmy w dziale "My w mediach" wywiad Agnieszki Szczechowiak-Szen z Magdą: Nauka psa nie idzie w las.
MŁ
30.05.2011 Wywiad i seminarium z Pam Martin + warsztaty w szkole Agility De Luks, Wrocław

fot. Franciszka Tania Drozd
29 maja po zakończeniu seminarium w Dog Campusie, po szybkim prysznicu i przekąsce, wyruszyłem w drogę do Wrocławia, gdzie następnego dnia miałem przeprowadzić dla Dog&Sport wywiad z Pam Martin - zawodniczką, trenerką i sędziną ze Stanów Zjednoczonych, której domeną są 3 dyscypliny: canine freestyle, flyball i dogfrisbee. Efekt moich wypytywań można znaleźć w najnowszym numerze magazynu.
Dodatkowo skorzystałem z okazji i wziąłem udział w seminarium z tańca z psem, które tego dnia dawała Pam. Na samym początku Pam pokazała nam filmik na którym widać było gromadkę szczeniaków w kojcu – głównym aktorem był jeden konkretny osesek, który starał się ze wszystkich sił wydostać przez okratowaną bramkę i dostać do … Pam – jak się okazało jego przyszłej właścicielki. To wytrwałe dążenie do kontaktu z człowiekiem zadecydowało, że Spy trafił w ręce Pam. Pierwsze nieudolne próby nawiązania kontaktu były dla Pam zwiastunem chęci współpracy, nastawienia na człowieka.
Następnie Pam pokazała nam serię klipów z udziałem kilku ze swoich psów. Wielokrotnie kładła nacisk na to, jak ważne jest by pozwolić psu grać pierwsze skrzypce („Let the dog shine!”), by go nie przyćmić swoją obecnością (czego często bywa świadkiem na zawodach). Podkreślała, że pracując z konkretnym psem powinniśmy zwracać uwagę na jego naturalne predyspozycje, na jego wrodzoną motorykę, i starali się rozwijać w nim to co wyssał z mlekiem matki, a nie na siłę forsować to co sobie zamierzyliśmy. I wreszcie to co chyba najważniejsze – szkoląc swoje psy powinniśmy przede wszystkim dopilnować by w toku treningu zwierzę nie utraciło entuzjazmu z pracy („Don’t kill the enthusiasm!”).
Obejrzeliśmy też kilka filmików z zajęć posłuszeństwa na co dzień prowadzonych przez Pam, gdzie mogliśmy zobaczyć jak ważną częścią (a właściwie jej sednem) jest praca nad skupieniem psa. Bez względu na to czy dany pies jest szkolony do sportu, czy też nie, uczony jest koncentracji na właścicielu przy znacznych rozproszeniach.
Po sesji video przeszliśmy do części praktycznej zajęć. Pam poprosiła każdego z uczestników o zaprezentowanie „ułamka” swojej pracy, a następnie komentowała, udzielała stosownych wskazówek, i prosiła o zastosowanie ich w kolejnym podejściu, Czasem sama przejmowała lejce, żeby przewodnik mógł lepiej zrozumieć czego od niego wymaga :) Większość uwag dotyczyła mowy ciała (odpowiedniej gestykulacji, kierunku poruszania się, artykulacji komend), zarządzania środowiskiem (uniemożliwianie samowolnego eksplorowania i „odpływania” psa poprzez pracę na krótkiej lince), wrzucania sesji w jasne ramy (zaznaczanie początku i końca sesji).
Po tych pierwszych ćwiczeniach praktycznych, Pam przemyciła troszkę teorii ze swojego systemu szkolenia. Psy szkolone przez nią uczą się zachowań wg. 3 różnych schematów. Pierwszy z nich to, gdy pies ma prezentować dane zachowanie (np. obrót wokół własnej osi) non-stop dopóty dopóki nie usłyszy komendy zwalniającej lub komendy na kolejne zachowanie. Drugi – gdy zwierzak ma wykonać sztuczkę tylko określoną ilość razy (np. dwukrotne obiegnięcie przewodnika i siad przy jego nodze). I trzeci – gdy zachowanie zależy od kontekstu sytuacyjnego - Pam na jedną komendę ma kilka różnych zachowań, a pies w zależności od tego w jakim „położeniu” w stosunku do Pam się znajduje, stosownie reaguje – np. gdy słyszy komendę „Back” stojąc przed przewodnikiem ma się cofać od niego, a gdy słyszy ją siedząc przy nodze, ma dwukrotnie zrobić slalom wokół nóg i usiąść spowrotem przy nodze.
Pam ucząc sztuczek przede wszystkim korzysta z naprowadzania. Nie ucieka od używania podpórek, targetów czy sztucznych barier.
W systemie szkolenia Pam pies od samego początku jest uczony pracy w pełnej koncentracji przy rozproszeniach. Zwierzak już na wstępie dowiaduje się, że nawet jeśli na placu ćwiczeń porozkładane przez Pam motywatory jak smakołyki („food station”) czy zabawki wydają się być na wyciągnięcie ręki, to dostęp do nich uzyska dopiero, gdy wykona polecenie przewodnika. Tylko praca dla przewodnika prowadzi do upragnionego celu :)
W kolejnej części zajęć praktycznych Pam starała się dobrać muzykę pod występy psich uczestników seminarium. Obserwując styl pracy, motorykę, dynamikę ruchu zwierzaków sugerowała przewodnikom jak dobór muzyki może podkreślić w ich pupilach to co w nich najbardziej charakterystyczne, naturalne, warte szczególnego zaznaczenia, co najlepiej oddaje ich osobowość.
Na koniec warsztatów Pam miała się zająć pracą nad konkretnymi sztuczkami z każdym uczestnikiem. Niestety ta część mnie ominęła. Musiałem się zabierać na plac agility, gdzie czekali już na mnie znajomi z klubu Agility De Luks. Mimo, że od piątku łącznie przespałem niecałe 10 godzin, bardzo miło wspominam zajęcia z „de luksami”. Jak zwykle sporo było dłubania w szczegółach z grupą zaawansowaną, i w podstawach z początkującymi, ale dzięki pozytywnemu „bzikowi” przewodników tych 5-ciu godzin niemal nie odczułem. Ale już podróż powrotna z Wrocławia była koszmarem. Dobrze, że nie jechałem sam. I dobrze, że Radek miał w telefonie kilka numerów Slayera…
TJ
28-29.05.2011 Seminarium agility w szkole Dog Campus, Warszawa

Wspólnie z Niną Bekasiewicz poprowadziłem warsztaty agilitowe w szkole Dog Campus. W seminarium brali udział zarówno kompletnie początkujący, jak i zaawansowani zawodnicy. Spory rozstrzał w poziomie wyszkolenia psiaków, dużo dłubania w detalach, pokaźna liczba teamów. Wszystko to sprawiło, że w oba dni zajęcia nam się nieco przeciągnęły – co dzięki zaangażowaniu i entuzjazmowi uczestników umykało uwadze instruktorów :) Ledwo zdążyliśmy ochłonąć po 2 dniach solidnej „orki” i już mamy komplet chętnych na kolejną edycję warsztatów, które odbędą się 17-18 września. A przed nami jeszcze sporo innych wspólnych, szalonych „projektów” :) !
Link do filmiku z seminarium (w roli głównej Dorota Harężlak i Sisi :) )
TJ
21-22.05.2011 Warsztaty agility w klubie Sirius the Doggy Star, Warszawa
.jpg)
Przedostatni weekend maja spędziłem na placu klubu Eli Urbańskiej, instruktorki i założycielki Sirius the Doggy Star, prowadząc warsztaty dla jej szalonych klubowiczów. Nie rozwodząc się zbytnio (z czystego – wrodzonego!!!, a więc niezależnego ode mnie - lenistwa) był to bardzo przyjemnie i przede wszystkim pożytecznie spędzony czas :) Na dowód zdjęcia i filmik!
TJ
07-08.05.2011 Zawody Kwalifikacyjne na MŚ Agility, Łódź
fot. Sławek Stadnik
Nasze zdobycze:
Lola
Sobota - 1 miejsce w przebiegu agility open (filmik poniżej)
Niedziela - 1 miejsce w przebiegu jumping open
Gutek
Sobota - 1 miejsce w egzaminach A3
Niedziela - 2 miejsce w klasyfikacji łącznej w przebiegach open
Zapraszmy do obejrzenia filiku Tomka i Loli (m. in. przebieg z Łodzi)
TJ
17.04.2011 Pucharowe Zawody Obedience CACIB, Rzeszów

Nareszcie wystartowałam z Kajem w klasie międzynarodowej! 17 kwietnia zadebiutowaliśmy w Rzeszowie na Pucharowych Zawodach Obedience CACIOB. Sędziował sam Johann Kurzbauer- przewodniczący Komisji Obedience FCI- co samo w sobie było powodem do stresu :P Jednakże pan sędzia okazał się bardzo wyrozumiałą osobą :) Każdy odetchnął z ulgą, kiedy cierpliwie tłumaczył a nawet pokazywał, jak dokładnie powinien wyglądać ruch przewodnika w poszczególnych ćwiczeniach. Na moje obawy w stosunku do Kaja, który mógł się w każdej chwili rozszczekać powiedział: „My dog has the same problem!”
Lęk był jednak przedwczesny- praca nad wydłużaniem chodzenia przy nodze zdała egzamin i Kaj pozostał cicho przez całe zawody. Nie wyszło nam natomiast wysłanie do aportu kierunkowego i kwadratu. Do obu tych ćwiczeń prowadził ten sam pachołek, przy którym podczas treningu ktoś musiał upuścić jedzenie- Kaj bowiem tak się zawęszył, że nie zrozumiał gdzie go wysyłam. Zamiast do kwadratu- pobiegł w miejsce, gdzie powinien być aport…Przepięknie za to poszły nam patyczki węchowe (maksymalna ilość punktów) i dwie pozycje z marszu. Udane też były blokady z przywołania oraz zostawanie w pozycji „siad”( znów max) i „waruj” (9 punktów). W sumie z ilością 180 punktów zdobyliśmy 2 lokatę na 4 startujące psy. Jak na debiut w wymagającej klasie 3- jestem zadowolona! Kolejny start w sierpniu!
MŁ
1-3.04.2011 Seminarium Praktyczne aspekty prowadzenia konsultacji behawioralnej, Selpia

Delikatne słońce przebijające się zza chmur, dookoła piękny las, nieopodal wielkie jezioro. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego miejsca i czasu na spotkanie z Andrzejem Kłosińskim, Eweliną Włodarczyk i kilkoma znajomymi dyplomantami z kursu COAPE. Tematem przewodnim spotkania było omawianie przypadków z naszej praktyki. Każdy z uczestników seminarium pod czujnym okiem ( i uchem) Andrzeja i Eweliny przedstawiał problemy, sukcesy, swoje pomysły ale także spostrzeżenia dotyczące prowadzenia konsultacji behawioralnej, które następnie razem z grupą komentowaliśmy. Dzięki temu, każdy mógł korzystać z wiedzy i doświadczenia koleżanek po fachu :)
W piątek bardzo ciekawą prelekcję poprowadziła dr nauk weterynaryjnych inż. Sybilla Berwid-Wójtowicz na temat zmian jakie zachodzą w zachowaniu się zwierząt starzejących się i starych (strona Sybilli). Swoje wykłady mieli również Andrzej ( zaburzenia funkcjonowania zachowania psów w kontekście rodziny i problematyka karania) oraz Ewelina (szczegóły pracy z psem agresywnym). Dyskusje nie kończyły się nawet podczas pysznych posiłków (naleśniki!) dlatego siedzieliśmy także do późnych godzin nocnych przy ognisku i winie…
Na uwagę zasługuję fakt, że na zjeździe nawiązałam współpracę z Magdą Nykiel- behawiorystą specjalizującą się w terapii kotów. Magda przyjeżdża często do Warszawy i będzie pomagała mi w doskonaleniu mojego warsztatu względem kocich klientów. Artykuł Magdy na temat sterylizacji.
Trzy dni to zdecydowanie za mało! Dlatego z niecierpliwością czekam na kolejne spotkania z kolegami bahawiorystami:)
MŁ
12-13.03.2011 Zawody agility CSI (Celebration Spring International) 2011, Motešice (Słowacja)
Fot. Markéta Švábová
To był dopiero mój drugi wypad na zawody agility na Słowację. W odróżnieniu od pierwszego (jeszcze z Gutkiem w kwietniu 2007 roku w Ostravie) ten zaliczam do udanych. I to pomimo tego, że hranolki zjedzone w dniu przyjazdu, w piątek wieczorem, spowodowały mocne perturbacje w moich wnętrznościach. Oj, swoje odcierpiałem pomiędzy przebiegami… ;-).
Zorganizowaną przez AK Skiper Bratislava imprezę sędziowali: Mia Laamanen z Finlandii oraz Pavol Vakonič ze Słowacji. W sobotę udało nam się zająć 2 miejsce w przebiegu agility open large (poniżej link do filmiku), a w niedzielę 4 miejsce. Bardzo się cieszę z uzyskanych rezultatów, szczególnie, że przyszło nam się zmierzyć z kilkoma czołowymi zawodnikami m.in. z Czech, Chorwacji i Słowenii. Ani zastój w treningach przed zawodami, ani próby otrucia mnie w hotelu ;-) nie osłabiły naszej woli walki o zwycięstwo :) - i to jest nasza prawdziwa wygrana!
Link do przebiegu agility open z soboty
12-13.02.2011 Kwalifikacje do Mistrzostw Świata Agility, Syców

Pierwsze zawody po dłuuugiej przerwie – w moim przypadku ponad półrocznej, w przypadku Magdaleny – ok. 5 miesięcznej. To były zawody baaardzo udane :D Kaj zdobył ostatnią nogę do trójek, Gutek zajął w sobotę 2 miejsce w klasyfikacji łącznej (2 miejsce w jumping open; wszystkie 3 biegi sobotnie bez błędu), a Lola wygrała w niedzielę egzamin A2 i jumping open. Do największych plusów zawodów zaliczyłbym sędzinę Mie Lamaanen (jej torki były dużo mniej „monotonne” niż te, na których biegałem w 2008 roku - wtedy jeszcze z Gutkiem); do największych przypałów – dywan… Po 4 miesiącach biegania na trocinach przesiadka na dywan w stylu wycieraczek z PRL-owskich klatek schodowych odbiła się nam czkawką. Ciężko mi było wyczuć, gdzie mogę się spodziewać swojego psa na poszczególnych sekwencjach. Biegi, w których miałem błędy spaprałem Loli przez zbyt nerwowe reakcje w „krytycznych momentach” i brak płynności w kierowaniu psem. No i jeśli palisada ma być zbiegana to muszę jednak ćwiczyć częściej niż 2 razy w tygodniu ;-) - cała zimowa robota na tej przeszkodzie sypnęła się na zawodach. A co do Magdy i jej biegania nie będę się zbytnio rozwodził. Jestem dumny.
Filmiki można obejrzeć tutaj.
TJ
15-16.01.2011 Seminarium z Alexą Capra: "Rehabilitacja psów agresywnych"
fot. W. Radomiak
To już trzecia wizyta tej wspaniałej instruktorki i behawiorystki w Polsce. Na wszystkie dotychczasowe seminaria u nas została zaproszona przez „Psią Wachtę”- za co jestem dziewczynom z fundacji bardzo wdzięczna. Kawał dobrej roboty! O powodzeniu seminariów z Alexą niech świadczy fakt, że przyjechało jej wysłuchać do Warszawy ponad 100 osób.
W ciągu dwóch dni trwania seminarium prowadząca pokazała nam i omówiła kilkanaście filmików z interakcji pies-pies (często agresywnych) oraz z testów w kierunku agresji jakie przeprowadza w swojej szkole we Włoszech. Alexa komentowała nam prawie każde psie spojrzenie, ruch ogona, głowy, ruch ciała…Filmiki odtwarzała klatka po klatce ucząc nas obserwowania, i ukazując ile informacji umyka nam, kiedy nie możemy odtworzyć po raz kolejny psiego zachowania i dlaczego tak często błędnie interpretujemy jego znaczenie.
Alexa robiła badania nad zachowaniami agresywnymi - a dokładniej nad rolą agresji w komunikacji czworonogów. Zaczęła badania w 2008 roku. Wraz ze swoją grupą badawczą skupiła się na rozpoznaniu zachowań jakimi charakteryzują się defensywni i ofensywni agresorzy przed, w trakcie i tuż po ataku, oraz szukała odpowiedzi na pytanie czy ofiary tych ataków w jakiś sposób prowokują agresorów do walki.
W niedzielę Alexa opowiadała o przebiegu testów na agresję, które przeprowadza w swoim ośrodku Gentle Team we Włoszech. Omawiała na co zwraca uwagę oceniając psa oraz mówiła o czynnikach wpływających na zachowanie agresywne. Wreszcie przeszła do tematu na który wszyscy czekali - rehabilitacji psów agresywnych. Prawie wszystko mogliśmy zobaczyć na filmikach. Jedynie na co można narzekać to to, że zabrakło czasu na pytania - ale z tymi nie zostaniemy na długo sami - Alexa ma być w Polsce jeszcze w tym roku!
Wszystkich chętnych zgłębiania wiedzy o psich zachowaniach zapraszam
więc na śledzenie strony Psiej Wachty, gdzie na bieżąco dziewczyny zamieszczają
informacje o organizowanych przez nie seminariach
MŁ
18.12.2010 Nowy filmik Gutka

Dodaliśmy zrobiony przez Magdę filmik z pierwszego sezonu agility teamu Magda & Gutek. Zapraszamy do oglądania w galerii video.
27-28.11.2010 Seminarium z Raili Halme, "Szczenię w domu", "Lękliwy pies na smyczy"
To było pierwsze seminarium organizowane przez szkołę Agnieszki Nojszewskiej „Dobry Pies” w którym miałam przyjemność uczestniczyć. I na pewno nie ostatnie! Wszystko było dopięte na ostatni guzik, a najwyższą jakość prezentowała sama prowadząca - Raili Halme.
Raili przyjechała do nas z Finlandii. Prowadzi tam ośrodek dla psów - szkołę, punkt dziennej opieki, kształci przyszłych behawiorystów, sprzedaje produkty przyjazne czworonogom (specjalistyczne szelki i smycze). „Rakkaat Haukut”, czyli Szczęśliwy Pies, działa od 10 lat i jest pierwszą szkołą dla psów zorientowaną przede wszystkim na komfort psa.
W sobotę tematem było wychowywanie szczeniaka. Raili mówiła o tym, że „niesocjalność” (zbyt słaba socjalizacja) czworonogów jest najczęstszą przyczyną ich usypiania. Z drugiej strony - zbyt intensywny proces socjalizacji - czyli zbyt częste lub zbyt długie bombardowanie psa nowymi doznaniami - może być równie niebezpieczny!. „Pies ma całe życie na poznanie świata”- stwierdziła. Jaka powinna być więc odpowiednia socjalizacja według Raili? To wzbogacanie życia psa o nowe, pozytywne doświadczenia, ale serwowanie mu ich w dostosowanym do jego wrażliwości tempie. Dzięki temu pupil łatwiej będzie sobie radził z nowymi sytuacjami, gdy dorośnie.
Niezwykłe miłym urozmaiceniem teorii były filmiki, zdjęcia oraz sesje praktyczne z kilkoma psami uczestników. Trenowaliśmy pozytywne kojarzenie szczeniakowi komendy „zostaw” oraz spokojnego witania się z ludźmi. Na zewnątrz zrobiliśmy sesję odwrażliwiania i kontrwarunkowania z agresywnym do psów bokserem. Spacer równoległy filmowany był przez męża Raili dzięki czemu, po przerwie, mogliśmy go obejrzeć i wysłuchać komentarza prowadzącej. To, co podkreślała Raili to fakt, że pies cały czas czuł się komfortowo, dzięki czemu mógł uczyć się pozytywnego skojarzenia z obecnością obcego psa. Osiągnęliśmy to w ten sposób, że pomiędzy psami było około 6-7 osób, które stanowiły naturalną przeszkodę (w języku psów występuje również zjawisko rozdzielania). Pies mógł w spokoju skupić się na wyszukiwaniu w śniegu rzucanych smakołyków. Wyprzedzając fakty powiem, że na drugi dzień pies ten zachowywał się spokojnie, kiedy tylko 1-2 osoby oddzielały go od obcego czworonoga. Niesamowity sukces! Mąż Raili powiedział mi, że u nich praktykuje się organizowanie spotkań 6-7 właścicieli psów agresywnych do obcych czworonogów, i na jednym spotkaniu ludzie wymieniając się i swoje psy, potrafią zrobić kilka sesji osiągając zdumiewająco szybkie wyniki. Kiedy nasze psy mają możliwość uniknięcia prezentacji zachowań agresywnych - zrobią to. To właściciele muszą nauczyć się im to ułatwiać - czyli nauczyć się je obserwować i dostrzegać zmiany w emocji po to, aby nie dopuścić do ich eskalacji, potrafić zabrać psa z niekomfortowej dla niego sytuacji.
W niedzielę Raili przedstawiła problem psów lękowych - możliwe przyczyny, sygnały strachu; mówiła o stresie, metodach jego redukcji. Nowością dla mnie było jedno z podanych przyczyn strachliwości psów - Raili uważa, że często jest ona spowodowana tym, że pies w naturze był ofiarą. To skłania go do zachowania czujności i jeśli w szczenięctwie nieświadomie utwierdzimy go w tym narażając na niemiłe doświadczenia - utrwalimy tą cechę.
Podobnie jak w dzień poprzedni - tu również nagrane zostały wszystkie zajęcia praktyczne z psami i mieliśmy możliwość usłyszeć w ciepłej sali, przy filiżance kawy, komentarz Raili do tego, co się działo na dworze.
To co ujęło mnie w osobie Raili to jej naturalność objawiająca się i w kontakcie z ludźmi, i w podejściu do pracy z psami. Najlepiej zobrazuje to jej odpowiedź na jedno z pytań zadanych przez uczestniczkę o walkę ze zjadaniem odpadków znalezionych na spacerach. „Jestem dumna z tego, że mój pies wyszukuje i zjada znalezione na łące odchody czy padlinę. Jestem dumna ponieważ znaczy to, że jest w nim jeszcze dziki przodek”. I tą przewrotną odpowiedzą zdobyła moje serce.
MŁ
07.11.2010 Seminarium agility we Wrocławiu
Zakrapianą lekkim, ale upierdliwym deszyczykiem niedzielę spędziłem we Wrocławiu prowadząc zorganizowane przez klub Agility De Luks seminarium. W seminarium brało udział łącznie 14 psów, na poziomie od początkujących do zaawansowanych. Powyżej torek treningowy z zajęć dla zaawansowanych zawodników. Ćwiczyliśmy 2 sekwencje: I - od nr 1 do 14; II - od nr 14 do 30. (Zamiast murku, z lenistwa ;) postawiliśmy hopkę). Niestety czasowe ograniczenia nie pozwoliły mi na przedstawienie III sekwencji zaplanowanej na te warsztaty. A leci ona od nr 28 do 47. Ustawiajcie i bawcie się dobrze :)
TJ
30.10.2010 Seminarium: Wilki w Parku Yellowstone. Kirsty Peake.

Zima w Parku Yellowstone jest długa i mroźna. Temperatura dochodzi do -30 stopni Celsjusza. Niektóre zwierzęta znalazły ochronę przez mrozem żyjąc wokół gorących wód termalnych parku. Ziemia tam jest ciepła- ale i niebezpieczna. Fałszywy krok i zwierzę wpada do gorącej wody, z której nie ma już ucieczki. Piękne krajobrazy, gejzery (najsłynniejszy strzela fontanną wody co 75 minut), kaniony i rzeki, które je wyrzeźbiły, skały uformowane przez erupcje - to jedno z najpiękniejszych i najbardziej niezwykłych miejsc na Ziemi zaczęło ściągać bogatych podróżników z Europy. Prócz zasobnych kies przywieźli oni ze sobą lęk przed dużymi drapieżnikami. Traperzy zaczęli więc polować i truć wilki (zostawiając padlinę z potłuczonym szkłem i trującym wilczym porostem). Pod ostrzał poszły również niedźwiedzie, kojoty, pumy i …skunksy. W 1935 roku w Parku nie został już żaden wilk. Z czasem ludzie zaczęli rozumieć rolę ekosystemów i ich delikatną równowagę. Bez dużego drapieżnika jakim jest wilk wzrosła liczba jeleni, które zbyt intensywnie zgryzając trawę i inne rośliny w jednym miejscu, niszczyły je. Wilk szary został więc objęty ochroną jako pierwszy gatunek na świecie. Zaczęto przygotowania do reintrodukcji Canis Lupus do Parku Yellowstone. Był rok 1995. Cały proces sprowadzania 14 osobników z Kanady został objęty tajemnicą- zbyt niebezpieczna była bowiem opozycja tego przedsięwzięcia- wilki mogły być wywabione i zastrzelone poza granicami Parku.
Umieszczono po 4-5 osobników w kilku ogrodzonych miejscach głęboko w lesie. Były one karmione padliną zebraną na okolicznych drogach. W końcu wilki zostały wypuszczone na wolność. Począwszy od tego dnia mogły być obserwowane w naturalnych warunkach - nigdy przedtem tego nie robiono. Nasza wiedza o tym gatunku opierała się na obserwacjach zwierząt trzymanych w niewoli. Okazało się, że wilki zachowują się inaczej, niż do tej pory myślano…Dzięki regularnym badaniom wilków za pomocą obroży z nadajnikiem oraz badaniom krwi, ustalano z łatwością wiek, oraz pokrewieństwo między poszczególnymi osobnikami - pozwalało to określić ich wpływ na wzajemne interakcje zwierząt. Ponadto badania pozwoliły ustalić, że niektóre wilki potrafią osiągnąć bardzo sędziwy wiek 14 lat. Tak sędziwy wilk nie ma już zębów i ledwo się porusza. Jak więc dają sobie radę? Kirsty Peake oraz inni badacze zauważyli, że pozostali członkowie grupy opiekują się takimi osobnikami - potrafią nawet „dopingować” staruszków, kiedy te nie nadążają za przemieszczającą się watahą. Widywano nawet wilki w dobrej kondycji z brakującą jedną łapą… Podobnie wygląda sytuacja, kiedy osobnik rodzicielski (samiec alfa) przegra bitwę o możliwość rozrodu z młodszym/silniejszym konkurentem. Nie zostaje on wypędzony jak sądzono do tej pory - jest wręcz otoczony opieką, a czasem między dwoma samcami kwitnie przyjaźń!
Jak więc wygląda wilcza sfora?
Wilki tworzą grupy rodzinne na które najczęściej składa się para rodzicielska, ich rodzeństwo oraz potomstwo z różnych lat. Ale nie tylko - czasem przyłączają się też inne wilki. A czasami któryś postanawia opuścić grupę i dołączyć do innej, lub założyć swoją (czasem „uwodzą” członków innych grup). W Parku Yellowstone swego czasu były takie grupy jak grupa Druidów (najbardziej znana, najliczniejsza, bo posiadająca 37 osobników, która niestety w ostatnich latach przestała istnieć), grupa Molly, Silver, Canion, Cottonwood, Gibbon, 682, 694, Lava, Lamar Canyon czy Black Tails. Grupy posiadają stałe terytoria, które w części zachodzą na siebie. Polują głównie na jelenie, ale są grupy, które specjalizują się w bizonach.
Ulubiony wilkiem Kirsty jest wilczyca, którą badaczka ochrzciła mianem „Superkobieta”. To samica, która odeszła od swojego stada na rzecz samotnego życia. Jej imponujące zdolności łowieckie w pewnym momencie pozwoliły przeżyć 6 innym wilkom - jedynym ocalałym z grupy Druidów. Były to 4 siostry i 2 braci - jeszcze niepolujących podrostków. I tu wyjaśnił się powód tak drastycznego zmniejszenia liczby osobników z grupy Druidów. W Parku Yellowstone wilki męczy choroba skóry – świerzb. Choć choroba sama w sobie nie jest groźna - to skutki bytowania tych pasożytów w skórze Canis Lapus są dramatyczne - zwierzęta nie mogą polować, ponieważ przerywają swój łańcuch łowiecki aby się podrapać, oraz tracą sierść i wyziębiają się…”Superkobieta” polując bardzo skutecznie, pozwalała przeżyć dodatkowym, chorym wilkom (chore były tylko siostry z grupy Druidów). W końcu jednak postanowiła odciągnąć braci od sióstr i założyć z nimi grupę. Nauczyła braci polować, a po kilku miesiącach na świecie pojawił się pierwszy miot tej suki. Mogła zająć się odchowaniem młodych, gdy bracia polowali.
Zachowania, które pojawiają się w toku rozwoju szczeniąt są o wiele bardziej skomplikowane niż u psa. U szczeniąt Canis Lapus pierwszy okres krytyczny (unikanie zagrożeń) zaczyna się już w 19 dniu życia. Dla porównania u naszych psów w 46, a u labradorów nawet w 72 dniu! Młode wilki czeka nauka wielu umiejętności. Do 12 miesiąca życia muszą nauczyć się jednej z najważniejszych rzeczy - rozróżniania wycia swojej grupy. To, oraz wiele innych umiejętności jakie musi zdobyć wilk sprawia, że jego mózg jest większy niż psa o podobnej masie ciała. Różnice odnajdujemy również w sposobie rozwoju: 4-5 miesięczne podrostki wilka posiadają prawie pełne rozmiary dorosłego osobnika.
4-7 letnie wilki są na tyle wolne, że nie są w stanie dogonić zwierzyny. Samice i podrostki zajmują się zatem pogonią zwierzyny, a czasem i samiec alfa dołącza się zawieszając na pachwinie ofiary tak, aby spowolnić ścigane zwierzę. To nie on zatem rozpoczyna polowanie. I po raz kolejny nasze wyobrażenia o tym, że o wszystkim decyduje „głowa rodziny” były błędne…Obserwacje badaczy wskazują, że para rodzicielska (para alfa) to na tyle dojrzałe i silne osobniki, które były w stanie zająć i „zagospodarować” nowe terytorium. Wilki nie zdobywają dominacji siłą czy agresją, lecz staje się to niejako naturalnie - dojrzewają do tego i nabywają umiejętności społecznych, które do tego doprowadzają: wiedzą jak uniknąć niebezpieczeństw i dopasować się do innych. Kirsty Peake widziała zagryzienie przez inne samice wilczycy alfa, która była bardzo agresywna w stosunku do reszty grupy… Wilki "nie uznają " agresji wewnątrz stada- jest ona zbyt niebezpieczna dla przetrwania grupy (ryzyko zranienia).
Po osiągnięciu przez wilka wieku 8-9 lat zwierzę przestaje polować- jest utrzymywane przez resztę rodziny. Zaznaczyć tu należy, że taki wiek osiągają tylko nieliczne zwierzęta. Niebezpieczne polowania, świerzb, nosówka sprawiają, że średnia wieku wilka w Parku Yellowstone to 3,5 - 4 lata.
Wprowadzając do Parku tylko kilkanaście niespokrewnionych ze sobą wilków, naukowcy bali się w niedługim czasie chowu wsobnego i związanych z tym chorób genetycznych, np. dysplazji bioder. Okazało się jednak, iż obawy były przedwczesne- w ciągu 10 lat przebadano 200 wilków. Tylko w 2 parach na 30 wykryto pokrewieństwo.
W tej chwili w Parku Yellowstone jest 123 osobników ( w tym 50 szczeniąt z tego roku). Park jest w stanie pomieścić 175 osobników. Niedługo Kirsty znów wyruszy w to magiczne miejsce obserwować te piękne drapieżniki. I znów posłuchamy o „Superkobiecie” i jej braciach.
MŁ
23-24.10.2010 Warsztaty obedience i agility w Białymstoku
|
Sobotni treningowy tor agility :) |
Przedostatni weekend października spędziliśmy w Białymstoku, gdzie zaproszeni przez Alinę i Piotra Bendiuków z Towarzystwa Wspierania Inicjatyw Społecznych ALPI poprowadziliśmy dwudniowe warsztaty z agility i obedience.
W zajęciach agility brały udział psy startujące już na zawodach w klasach A1-A3.
Biegając w sobotni poranek rozwijaliśmy umiejętności wypracowywania jak najpłynniejszych linii po których podążał pies i czytania parkuru kilka przeszkód naprzód – tak by widzieć tor jako jedną, spójną całość, a nie szereg oddzielnych łamigłówek.
Po zakończeniu pierwszej tego dnia agilitowej sesji udaliśmy się do siedziby TWIS Alpi, gdzie Lena poprowadziła wykład dla zaproszonych przez Alinę i Piotra sympatyków pracy z psem – tych mniej, jak i bardziej doświadczonych. Po krótkim przedstawieniu się i streszczeniu początków swojej drogi szkoleniowej Lena skupiła się na omówieniu (i zeprezentowaniu tego co się dało w praktyce na Kaju) takich zagadnień jak: metody motywowania psa, łańcuch łowiecki i jego znaczenie w naszej pracy z psem, podstawy pracy z klikerem, podstawowe błędy wychowawcze/szkoleniowe, prawidłowa zabawa z psem. Na koniec, w telegraficznym skrócie, Lena omówiła poszczególne ćwiczenia obedience – tak by móc nieco przygotować wszystkich na to nad czym miała pracować ze swoją grupą na popołudniowych zajęciach praktycznych na hali.
W grupie 17 osób z którymi przyszło Lenie pracować przez kolejne 4 godziny musiała się zmierzyć z najróżniejszymi problemami, natury zarówno sportowej, dotyczącej posłuszeństwa na co dzień, jak i behawioralnej. Utrzymanie motywacji w pracy (zwłaszcza przy chodzeniu przy nodze), zakręty na „zetce”, błędy w zabawie i sposobie nagradzania, nieumiejętne dobieranie kryteriów przez przewodników, nadpobudliwość, brak kontroli emocji – to były najczęściej przewijające się problemy podczas zajęć praktycznych. Podobnie było kolejnego dnia – w niedzielny poranek Lena zdecydowała się powtórzyć konkretne ćwiczenia z pierwszej sesji, by utrwalić i „zakodować” nowo zdobytą wiedzę u przewodników. W niedzielę po ostatnich zajęciach pytaniom „uzupełniającym” ze strony uczestników nie było końca, tymczasem Lena myślami powoli uciekała na plac agilitowy, gdzie ja od rana testowałem upór i wolę walki mojej grupy.
W niedzielę zdecydowałem się postawić torek na przykładzie którego mogłem unaocznić zawodnikom różnice w zastosowaniach poszczególnych zmian strony i jednocześnie sprawdzić ich biegłość w zastosowaniu tychże ;) Skupiliśmy się także nad tym jak wypracować u psa balans między samodzielną pracą na odległość, a pracą na bliskim kontakcie przy przewodniku. Ustawienie torku wymuszało na przewodnikach zastosowanie obu stylów prowadzenia psa. A tam, gdzie próbowali wracać do swoich nawyków i „omijać” konfrontację z problemową sytuacją, byli do tego zmuszani … przeze mnie ;-)
Po tak pracowicie spędzonym weekendzie udaliśmy się z organizatorami warsztatów na „retro” lunch. Piotr i Alina okazali się ku naszej uciesze miłośnikami kuchni spod znaku baru mlecznego :-D. Kulinarny oldschool po intensywnym wysiłku postawił nas na nogi , a na deser wybraliśmy bardziej „progresywną” opcję i padło na „Wedla”. Minęło jakieś pół godziny zanim się zdecydowaliśmy co wybrać. I na tym skończę, bo to co zamówiliśmy nie da się opisać słowami…
TJ
2-3.10.2010 I Zjazd Rodzinny Hodowli Donum Cordis
W dniach 2-3 października prowadziliśmy warsztaty agility dla szczeniaków i początkujących, a także zajęcia z gier i zabaw motywacyjnych na I Zjeździe Rodzinnym Hodowli Donum Cordis (hodowla owczarków belgijskich groenendael).
Do oddalonych o niemal 450 km od Warszawy Niesulic (niedaleko Zielonej Góry) dotarliśmy o godzinie 9 rano w sobotę, po 6 godzinach podróży autem. Niewyspani i trochę zmęczeni podróżą przystąpiliśmy niemal z marszu do zaplanowanych na ten dzień zajęć.
Lena wzięła w obroty właścicieli najmłodszych reprezentantów hodowli Beaty i Sebastiana Karpety prezentując im praktyczne ćwiczenia motywacyjne, a następnie zapoznanie z przeszkodami agility, a ja zacząłem pierwsze tego dnia zajęcia ze „starszą młodzieżą” i „dorosłymi”.
Ponieważ nie było na zjeździe par biegających na poziomie zaawansowanym, skupiliśmy się w obydwa dni na przyswajaniu podstawowych umiejętności na krótkich sekwencjach, na bazie których starałem się przekazać przewodnikom jak mową ciała i gestami wpływać na zachowanie psa na torze. Sporą część zajęć poświęciliśmy na tłumaczenie metodologii pracy na płaskim tzw. shadow handling’owi. Z dużą satysfakcją patrzyłem jak uczestnicy dawali z siebie wszystko, i jak udawało im się wydobyć ze swoich psów to co w nich najlepsze. Z warsztatów wróciłem z poczuciem, że udało mi się troszkę lepiej poznać groenendaele jako rasę, ich specyficzną wrażliwość.
Pierwszy raz miałem okazję uczestniczyć w takim zlocie miłośników rasy, i byłem pod dużym wrażeniem tego jak został zorganizowany (oprócz zajęć z obedience, agility i wystawiania, odbyły się również zawody obedience i konkurencje dla szczeniaków) i całej otoczki, atmosfery jaką stworzyli Beata z Sebastianem i cała Donum Cordisowa familia. Ostrzę już sobie zęby na przyszłoroczny zjazd.
Obszerniejszą relację "słowną" autorstwa Jagny Nowotarskiej oraz relację fotograficzną znajdziecie tutaj.
TJ


